Winning popularity contests since `85
Inwestorzy, pasjonaci, twórcy, startupowcy — w zasadzie wszyscy związani z siecią chcą stworzyć „the next big thing”, czyli nowe, rewolucyjne rozwiązanie. Usługę (np. WWW), technologię (RSS, AJAX) czy serwis, który poruszy miliony. Tak jak zrobił to twitter, google, myspace czy facebook.
Każdy prześciga się w wymyślaniu, czym będzie następna przełomowa rzecz, co może przyciągnąć uwagę internautów lub nawet ludzi nie korzystających zbyt często z internetu. Dla mnie, nie potrzeba tu szklanej kuli — wystarczy prześledzić to, co działo się w poprzednich latach i jak doszło do tych „big things”.
A patrząc wstecz nasuwa mi się jasne rozwiązanie — distributed microblogging.
Dlaczego? Dlatego, że poprzednie formy komunikacji przechodziły taką ewolucję. Ze scentralizowanych usług, posiadających niezbędną technologię i z czasem gromadzących społeczności — po rozwiązania rozproszone, odpowiadające na potrzeby społeczeństwa, wpisujące się w kontekst kulturowy, etc.
Najlepszym przykładem mogą być blogi. Kiedy te jeszcze raczkowały, nikt nie myślał o tym, żeby instalować system blogowy na własnym serwerze. W domyśle, wszyscy używali blog.pl. Sytuacja była analogiczna do dzisiejszych systemów typu blip. Próba przeistoczenia blipa w system rozproszony, zdecentralizowany i niezależny od jednej, centralnej jednostki skupiającej społeczność jest dla wielu niewykonalny, trudny, a dla innych po prostu śmiesznym science fiction.
Jednak z czasem struktura blogosfery zaczęła się zmieniać. Początkowo, platformy blogowe posiadały technologia i społeczność. Dwie kluczowe rzeczy, których nie można było osiągnąć na własną rękę. O ile kwestia technologii była do przeskoczenia (i niektórzy podejmowali z sukcesem takie próby), to kwestia przestawienia się społeczności (na taki model rozproszony) pozostawała przez długi czas bez rozwiązania.
Te samotne blogi, które nie były zrzeszone, nie miały wystarczającej siły przebicia, aby stać się zauważalne, a potem nawet mainstreamowe. Większość z nich po prostu nie osiągała zauważalnej popularności (czytaj: czytelników). Nieliczne, które mogłyby świadczyć o sile rozproszonego blogowania, były traktowane najwyżej jako rodzynka w cieście, czy wyjątek od reguły – nie posiadające mocy, aby zmienić obraz blogowania jako całości.
I chyba nadal przestawianie się ludzi na rozproszoną blogosferę w pewnym stopniu pozostaje nierozwiązane, bo większość osób korzysta z platform blogowych. Sytuacja zmienia się chyba trochę dzięki Googlowi (i innym technologiom), który łączy wyszukiwarką te wszystkie zdecentralizowane elementy blogosfery — dzięki temu ona może istnieć na taką skalę.
Wracając do tematu - shift społeczeństwa i dostępna technologia umożliwiła rozkwit blogosfery. Oczywiście nie była to rewolucja, paląca za sobą mosty. Stare rozwiązania (czytaj: platformy) pozostały i mają się dobrze, nadal zapewniając te kluczowe rzeczy, które są ludziom do blogowania potrzebne.
Jednak ludzie nauczyli się jak budować społeczność bez centralnego punktu. Dostępność otwartych technologii spowodowała uniezależnienie użytkowników od platform, które dla zaawansowanych blogerów wprowadzają raczej ograniczenia, niż dają możliwości. Ludzie przekonali się, że powierzanie swoich danych w cudze ręce nie jest na dłuższą metę korzystne. Z czasem dołączyli do nurtu otwartych standardów, które są fundamentami Sieci.
Dzięki rozwiązaniom technologicznym (w tym w dużej mierze dzięki otwartym standardom), a także pewnym przemianom w społecznościach (płynących z potrzeb użytkowników), scentralizowana blogosfera zamieniła się w kilka lat w system rozproszony. W coś, w co jeszcze kilka lat temu nikt nie bardzo wierzył, tak jak teraz nie wierzy w podobny szkielet mikroblogosfery.
To samo musi czekać mikroblogowanie. Ludzie odwrócą się od „wielkiego brata” (w tej roli: twitter) i zaczną szukać innych ścieżek. Co będzie do tego potrzebne? To samo, co przy blogach — chęć zmian, ze strony społeczności, podpierana solidną technologią, z której każdy będzie mógł korzystać. To pierwsze już powoli się pojawia. Pozostało już tylko wymyślić dobre rozwiązanie technologiczne.