Winning popularity contests since `85
Pirate Bay to ponoć największa, a na pewno jedna
z największych, stron z plikami .torrent. Istnieje od końca roku 2003
i przez te lekko ponad pięć lat swojego żywota zyskała niesamowitą popularność.
Nie tylko w rozumieniu ilości użytkowników, ale także swoich „osiągnięć”.
Tego typu działalność zawsze była na pograniczu prawa i bezprawia. Do tej pory programy służące do wymiany plików były na straconej pozycji, jednak technologia torrent rzuciła nowe światło na branżę p2p — jest zdecydowanie bardziej otwarta i zdecentralizowana. Ponadto, dzięki tzw. DHT (distributed hash table), wymiana plików, a nawet informacji o użytkownikach posiadających pliki, zachodzi bezpośrednio pomiędzy użytkownikami, bez udziału centralnego serwera (trackera).
Pliki .torrent można traktować, w przybliżeniu, jako trochę bardziej zaawansowane
linki do plików. Ich zawartość nie jest w żadnym stopniu chroniona prawem
autorskim. Dlatego swobodnie można je udostępniać, ściągać i kopiować.
Kolejną ważną sprawą, poza faktem, że można korzystać z torrentów bez centralnego serwera (zwanego trackerem), jest możliwość wrzucenia torrenta na wiele trackerów.
Takie rzeczy sprawiają, że ciężko stwierdzić jaką rolę konkretny tracker pełnił w procesie ściągania nielegalnych plików.
The Pirate Bay od lat słynie ze swojego podejścia do tematu praw autorskich. Dość wspomnieć, że zostało powołane do życia przez ogranizację anty-kopirajtową Piratbyrån, czyli Biuro Piratów.
Nie kryją się ze swoimi poglądami. Zatoka Piratów współtworzyła szereg projektów, w tym serwis do niecenzurowanego publikowania tekstów czy obrazków, serię dokumentalną Steal This Film, Partię Piratów oraz bardzo kontrowersyjną stronę "Legal" — czyli archiwum dość ostrych odpowiedzi na groźby prawne ze strony właścicieli praw autorskich (między innymi takich gigantów jak Microsoft, DreamWorks, EA, Apple, MPAA)
As you may or may not be aware, Sweden is not a state in the United States of America. Sweden is a country in northern Europe. Unless you figured it out by now, US law does not apply here.
— http://static.thepiratebay.org/dreamworks_response.txt
W wyniku nacisków na Szwedzki wymiar sprawiedliwości, Pirate Bay musiało się w końcu ugiąć. W maju 2006 roku policja skonfiskowała wszystkie serwery „Piratów” podczas kontrowersyjnego najazdu na siedzibę firmy hostingowej, obsługującej stronę PirateBay. Cała akcja została przedstawiona przez MPAA jako spektakularne zwycięstwo, jednak cztery dni później strona oraz tracker były z powrotem funkcjonalne. Całość została wykorzystana PR-owo przez „poszkodowanych”.
Poza tym incydentem, strona była wielokrotnie blokowana, filtrowana, wymazywana i tak dalej. Między innymi domena została zablokowana przez wszystkich operatorów we Włoszech oraz w Danii. Zwykle tego typu blokady nie trwały długo, a ich głównym efektem był zwiększony ruch na stronie.
Autobus S23K — centrum prasowe piratów
Dwa tygodnie temu (koniec lutego 2009) rozpoczął się w szwedzkim sądzie proces przeciwko czterem osobom odpowiedzialnym za stronę oraz trackera. Dla piratów była to znów doskonała kampania reklamowa.
Zatoka Piratów była przygotowana na walkę. Z drugiej strony otworzyła się na swoich użytkowników i media, intensywnie relacjonując wszystko, co się działo w procesie. Powstała specjalna strona oraz hash-tag na twitterze. W czasie procesu wciąż odbywały się eventy promujące popularną stronę, w tym impreza siódmego na zakończenie pierwszego tygodnia procesu, publikacja podcastów nagranych przez użytkowników czy trasa po europie autobusem S23K, który później pełnił rolę centrum prasowego.
Obrona polegała głównie na fakcie, że same pliki .torrent nie są nielegalne. Poza
tym adwokaci użyli argumentu, że także przy pomocy Google można znaleźć tego typu
materiały, oraz że tracker PirateBay wcale nie musiał być używany do pomocy w dystrybucji
plików (oskarżenie nie dostarczyło żadnych dowodów, które faktycznie świadczyłyby
na niekorzyść serwera piratów).
Również słaba znajomość technicznego funcjonowania protokołu przez prokuratora pomagała obronie. W efekcie połowa zarzutów została oddalona już drugiego dnia procesu (co zostało skomentowane przez jednego z założycieli PirateBay jako „epic winning”).
Pojawiały się też ciekawe tezy — na przykład, że piractwo i udostępnianie plików wpływa pozytywnie na wzrost sprzedaży. Prof. Kristoffer Schollin powołał się na badania, zgodnie z którymi, ludzie ściągający muzykę z internetu, również chętnie kupują ją na płytach. Pliki mp3 pełnią swojego rodzaju demo.
Dodatkowo, wszelkie zabezpieczenia typu DRM w praktyce działają przeciwko użytkownikom, którzy legalnie kupili muzykę, filmy czy inne materiały chronione prawem autorskim. Nie ma skutecznych metod zabezpieczających przed kopiowaniem, czego dowodem jest istnienie wszystkich pirackich wersji multimediów. Po co więc na siłę utrudniać życie swoim użytkownikom?
Poza tym strony z bazą danych .torrentów nie wprowadzają nielegalnych plików do
obiegu. Wręcz przeciwnie — sądząc po nazwach plików, które można znaleźć w sieci,
zajmują się tym zorganizowane grupy warezowe, które wolałyby zatrzymać te materiały
jak najdłużej w wąskim, niszowym gronie. Wcale nie zależy im na szerokiej dystrybucji,
więc nie lubią za bardzo popularnych witryn trackerowych.
Kolejnym ciekawym argumentem, przedstawionym przez Piratów, jest sugestia, że spadki przychodów w branży muzycznej są spowodowane niedostosowaniem modelów sprzedaży do rynku. To mniej więcej to, o czym pisałem w poprzedniej notce o Nine Inch Nails. Rozwój ery cyfrowej po prostu mocno zamieszał w branży, a „dinozaury” nie nadążają.
Powodami, dla których sprzedaż płyt jest na niezadawalającym poziomie mogą być między innymi:
Wytrwali mogą sobie poczytać o procesie dzień po dniu na Torrentfreak:
Ciąg dalszy: 17 kwietnia.