Winning popularity contests since `85
Na fotoblogu o Warszawie znów pojawia się temat tarchomina. Niestety, Tarchomin z punktu widzenia autora bloga to nadal szare blokowiska, ogrodzone osiedla i ogólnie PRL-owskie zadupie. Nie chcę się tu wykłócać, bo widzę, że troszkę na siłę nie zauważa tego, co u nas ładne.
Nie będę udawał, że nie ma tu blokowisk. Pomimo, że rodem z tego paskudnego PRL-u, to już coraz bardziej ludzkie, kolorowe i wtopione w otoczenie. Poza tym wszędzie jest ich po troszku.
A ja raczej chce zwrócić uwagę na to, co jest dookoła tych szarych i nieładnych. Na te osiedla, na których ludzie wykupują mieszkania pomimo odległości od centrum i ogólnego komunikacyjnego koszmaru. Na ilość zieleni, spokoju i innych rzeczy, których w innych częściach miasta nie spotkamy. A nawet! Nie znam tak dobrze Warszawy, może i nie są to unikalne okazy piękności, ale Tarchomin może się nimi po prostu pochwalić.
Ulica Ćmielowska, przy kościele — taki nasz lokalny deptak
To jeden z dwóch dużych plusów Tarchomina. Mamy tu na przykład regularny las. Ja akurat mam to szczęście, że jest tuż pod nosem, dosłownie po drugiej stronie ulicy, przy której stoi mój blok.
ścieżka wzdłuż Światowida w kierunku Carrefoura. Tu pewnego wieczora grasowało stadko dzików!
A w lesie dziki. Nie jest to fenomen na skalę łosia, ale przynajmniej nikt do nich nie strzela. Na razie nie udało mi się ich upolować aparatem, ale już dwa razy się na nie z Beatą natknęliśmy. Raz przy Carrefourze, Beata zatrzymała mnie głośnym okrzykiem — Dziki! — w samym środku przechodzenia przez jezdnię. Drugi raz, Beata wracała sama do domu, grasowały przy „tajnym skrócie za kościolem”. No i pech, trzeba było iść na okrągło.
Wrażenie niesamowite, szczególnie w pierwsze dni po pojawieniu się stadka. Wszyscy w autobusie przez najbliższy tydzień przynajmniej wspomnieli o nich. Niektórzy posuwali się dalej i opowiadali o swych niesamowitych sesjach zdjęciowych z warchlakami. :)
Poza tym jest po prostu zielono. I bardzo spacerowo. Pierwsze dni wiosny nie są wyznaczane przez jaskółki, ale przez spacerujące matki z dziećmi, ludzi z psami czy pary w przeróżnym wieku. Nie wiem, czy na Tarchominie ludzie wychodzą na spacer częściej, niż w innych rejonach miasta, ale tu jest to bardzo dobrze widoczne. Pewnie dlatego, że nie ma ruchliwych ulic i całego tego gwaru wielkiego miasta. A osiedla bardziej w kierunku Nowodworów? Te przy Strumykowej mają np. mały park (zdjęcia soon)!
Poza tym, że stąd jest wszędzie daleko, a zapraszani znajomi pytają: „Czy to jeszcze Warszawa”, mieszkanie poza centrum ma swoje oczywiste zalety, które niestety niektórzy uważają za wady.
Brak centrum handlowego. Wielka uprzejmość losu! Przecież nikt z nas ich nie lubi! Serio mówię. No, może niektórzy lubią, ale dlaczego od razu stawiać je pod domem? Ja mam doskonały dojazd do trzech centrów — Arkadii (jeden autobus z domu, całkiem niezapchany), Złotych Tarasów (to się rozumie, są w centrum wszak) i do BlueCity/Reduta (15 minut piechotą z pracy). Wystarczy mi to — a muszę się przyznać, że spędzam w centrach o dużo za dużo czasu.
Czy wybudowanie takiego kolosa na Tarchominie, lub, o zgrozo, jeszcze dalej na Nowodworach przyniosłoby coś pożytecznego? Większy ruch (bardzo współczuję osobom, które mieszkają w okolicach Ronda Radosława). I więcej marketoidów (a tego to chyba nie zniosę). Przyznam, że brak Empiku pod nosem jest deko uciążliwy, bo nie można się posnuć w sobotę i trzeba się zabrać za coś pożytecznego.
Jest za to, jeden z trzech w Warszawie, Piot i Paweł. I to jedyny, który nie znajduje się w centrum lub w kompleksie handlowym (pozostałe są w centrum Targówek i w BlueCity). Może nie każdy tęskni za nieco wyższymi cenami w P&P, ale sklep ma swój klimat. :) I niektóre prodkuty, których gdzie indziej nie sposób dostać (wyszukane słodycze na gwiazdkowy prezent — priceless!).
Poza tym są wszelkie inne supermarkety - Carrefour Express, Tesco, Lidl, Biedronka… Nic nie brakuje. W dodatku każdy z nich w podobnym zasięgu. Również wszystkie banki mają swoje oddziały (przecież za coś Ci wszyscy ludzie musieli pokupować te mieszkania).
Mało kto wie, że w tej zabitej dechami dziurze można znaleźć prawdziwe perełki. Chociażby Pałac Mostowskich. Posiadłość wygląda naprawdę okazale. Polecam odwiedzić.
Podejrzewam, że wielu zdziwiłoby się faktem, że tarchomińskie obszary Wisły są objęte programem Natura 2000. Tak! Tym samym, którym objęta jest dolina Rospudy, o którą wszyscy żeśmy walczyli. Tak! Mówię o tej samej, brudnej, ściekowatej Wiśle!
Oprócz odstraszających bloków i opuszczonej fabryki domów można znaleźć również wiele interesujących miejsc… I wydarzeń. Na przykład — gratka dla fanów motoryzacji — jeden z OS-ów Rajdu Barbórki odbywał się właśnie na terenach pobliskich tej strasznej, monstrualnej fabryki domów (like — czym jest fabryka domów anyway? Robili tam domy, jak na taśmie produkcyjnej?)
Tarchomin kryje sporo niespodzianek, o których nawet starzy mieszkańcy nie wiedzą. Najciemniej jest pod latarnią. Ja np. ostatnio dowiedziałem się o tym, że na Szczęśliwicach znajduje się Fort Tscha, pomimo, że kręcę się w tamtych stronach od ponad dwóch i pół roku! Kto wie, może i na Tarcho odnajdę jakieś umocnienia? :-D
Wiesz, Tarchomin a Nowodwory, to teoretycznie co innego. Granicą jest chyba ulica Mehoffera. Ale faktycznie jest dużo fajnych rzeczy do zwiedzenia na Tarcho/Nowo. Dla przykładu chociażby wał nadwiślany, czyli wyłożony kostką deptak, a przy nim w cieniu bloków nad Wisłą można znaleźć zrobiony przez rowerzystów tor dirtowy. Nie zapominając o skate-parku w pobliżu Biedronki, który też jest świetnym miejscem do robienia zdjęć, bo dużo ludzi tam zawsze jest :) Stadnina koni, park i czołgi w polu(nie widziałem, ale już niejedna osoba mi o nich mówiła, kiedyś się przejadę) i więzienie to tylko niektóre z licznych atrakcji tego krańca Warszawy. Dziki mogłyby sobie jednak już pójść, bo ryją mi po wsi wszystkie trawniki ;)
— PiotreX , 12:14, 24 grudnia 2008
A stadnina koni to gdzie? Bo w Pałacu Mostowskich coś jest.
A ja planuję pisać więcej na temat Tarcho. Tylko na razie pogoda niespacerowa. :-) W lato i wiosnę łaziłem tu i tam, ale jakoś zdjęć brakuje…
— Maciej Łebkowski , 13:28, 24 grudnia 2008
jak jechałem wałem w stronę jabłonnej i skończyła się kostka to zjechałem, tam były takie ładne bloczki po lewej a po prawej las. za bloczkami była wielka posiadłość i jeździły tam konie. Na Milenijnej też są konie. Gdzieś dalej przy Modlińskiej też jest, sąsiadka pracowała tam chyba. w Seminarium to pawie chodzą :) Płudowski stary Kościółek też bardzo ładny. Choszczówkowy park, też ładny. Daj znać jak będziesz się wybierał, chętnie też pojeżdżę jak będę miał chwilę.
— PiotreX , 16:27, 24 grudnia 2008
No tak, sporo jest fajnych rzeczy. Mi wczoraj siostra jeszcze kilka podrzuciła i — jest tego naprawdę sporo. Dlatego będą się pojawiać kolejne wpisy na temat Tarcho/Nowodworów i ogólnie tego terenu.
Jak będę jechał zwiedzać, to dam znać.
— Maciej Łebkowski , 11:47, 25 grudnia 2008